Wynik wyszukiwania: ateizm
|
|
Ateizm
Inni ludzie listy piszą do Jonasza. Zatem Jonasz postanowił odpowiedzieć hurtowo tym Wam, którym nie nadąża odpisywać osobiście. Także strapionym, zmartwionym, zasmuconym beznadzieją. Posiada dla nich kilka pubudzających ciekawość rad. Oto nieduży skrót całego felietonu: Dziękuję też za to, że dzielicie się ze mną swoimi radościami i problemami. Tych ostatnich jest więcej. Znacznie więcej. Zdarza się, że wprost nie do wiary, jak wiele zła i bólu ma możliwość pomieścić się w człowieku. I jak wielu jest ludzi cierpiących, zakompleksionych, zżeranych rozmaitymi namiętnościami, nienawiścią. Nie gdzieś w Somalii czy na Haiti, ale bardzo często zwyczajnie za ścianą. Zdarza się, że czuję się wyróżniony, choć nierzadko także zażenowany otwartością, z jaką dzielicie się tym wszystkim ze mną. To świadczy również o tym, jak wielu jest wśród nas ludzi samotnych, których nie są w stanie zrozumieć najbliżsi - małżonek, rodzice, dzieci.
http://www.faktyimity.pl/
data: 03-03-2010 | szczegóły |
|
|
Prawie każdy w coś wierzy...
Właściwie każdy w coś wierzy. Znajomi dziwią się - "Jak można nie wierzyć w nic?". A jednak. Islam, katolicyzm, buddyzm, judaizm - a ja nie wierzę w nic. Jestem ateistą. Nie tak dawno, w trakcie rozmowy z moim byłym teściem włosy zjeżyły mi się na głowie. A stało się to w podczas niewinnej na pozór rozmowy. Wydawało mi się, że mam styczność z wykształconym pragmatykiem. To człowiek niewiarygodnie oczytany, zjeździł w życiu cały świat. Zawsze imponował mi swoją mądrością jak również zdrowym podejściem do życia. Nagle ten człowiek, do którego czułem ogromny szacunek, podczas rozmowy oświadcza mi, że świat ma dziesięć tysięcy lat i na teorię ewolucji nie ma żadnych dowodów. Osłupiałem. Z racji dużego szacunku, któym go darzyłem nie podjąłem dyskusji. W zasadzie już więcej się w trakcie rozmowy nie odezwałem. Byłem w szoku. Pragnę nadmienić, że rok wcześniej umarła jego żona i były teść nieprawdopodobnie mocno to przeżył. Najwidoczniej okazał się być człowiekiem podatnym na sugestie. Szukał ukojenia dla swych zmęczonych myśli i znalazł się ktoś, kto podał mu "pomocną dłoń". Podał mu baśnie, bajki oraz legendy katolickie, a teść uwierzył. No cóż. Staje się i tak. Ja od 30 lat wierny jestem swojemu światopoglądowi. Mimo wielu nacisków środowiska w którym żyję, pomimo niechęci którą widzę w oczach znajomych wtedy kiedy im mówię, że jestem niewierzący. To mój wybór. Szkoda, że Ci ludzie nie umieją tego zaakceptować a także starają się mi narzucić swój światopogląd...
http://www.ateista.info/
data: 25-09-2010 | szczegóły |
